- O Jezu dziecko umiera, nie oddycha. Szybko przyślijcie pogotowie. - krzyczy do słuchawki zdenerwowana kobieta, która w piątek ok. godz. 18 dodzwoniła się do oficera dyżurnego białostockiej straży pożarnej. Ten, nie zwlekając ani chwili tłumaczy jej, jak udzielić pierwszej pomocy. Historia kończy się szczęśliwie, ale cały dramatyzm zachował się w jej nagraniu. W niedzielę opowiadają o niej koledzy bohaterskiego strażaka, ale w poniedziałek opowie o niej osobiście.
http://www.tvn24.pl/-1,1735410,0,1,uratowal-dziecko-jak-zawsze--spokojnym-glosem-odebral,wiadomosc.html